Kolejne starcie z Mr Buggym – relacja z Testing Cup 2019

Lipiec 8, 2019 Marta Woźniak-Semeniuk

Pewnie słyszeliście już o TestingCup, ale czy wiecie, że to pierwsze w Europie mistrzostwa w testowaniu oprogramowania? Chociaż od pierwszej edycji, która odbyła się w 2013 roku, minęły lata, to nadal są to największe na starym kontynencie zawody. Każdego roku dziesiątki testerów mierzą się na nich ze swoim nemezis – nową odsłoną aplikacji Mr Buggy.

W tym roku wśród 280 śmiałków, po raz kolejny znaleźli się reprezentanci PGS Software. W tym miejscu warto wspomnieć, że w ubiegłym roku znaleźliśmy się na podium – Asia Gajewska z naszego rzeszowskiego biura zajęła 3 miejsce w kategorii indywidualnej, a PGSowy team As Asap As Possible znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych zespołów w Polsce. W 2019 roku Gdańsk reprezentowały Buginie – Agnieszka Wiącek, Dagna Puchała i Ania Interewicz, a Wrocław – Paula Trzcińska, Michał Olejnik i ja pod banderą Bug, Honor, Reopen. Dla wrocławskiej drużyny był to trzeci z rzędu występ na Testing Cup.

Co roku uczestnicy zawodów mają okazję odwiedzić inne miasto. Tym razem trafiło na znany z koziołków i urokliwej starówki Poznań. Na dworze panował czerwcowy upał, a w sali zawodów, mimo klimatyzacji, było nie mniej gorąco. Rozgrzewały nas napięcie i determinacja, ale też duża dawka radości czyli wyjątkowy miks, charakterystyczny dla TestingCup! Atmosfera panująca w centrum konferencyjnym w Poznaniu była naprawdę niesamowita. Aktualny mistrz Holandii w testowaniu oprogramowania Geoffrey Van Der Taas również był pod wrażeniem, co można zobaczyć na relacji z wydarzenia (o tutaj).

Mistrzostwa czas zacząć

Mr Buggy zainstalowany i możemy ruszać. Trzy godziny na zapoznanie się z dokumentacją, testy, zgłaszanie błędów i plan testów? To prawdziwe wyzwanie, które podjęliśmy z radością! W tym roku mierzyliśmy się z aplikacją desktopową służącą do tworzenia, wyceny i zarządzania Change Requestami. Na podstawie dostarczonej dokumentacji testowaliśmy zarówno UI jak i API. Częścią wyzwania było również prawidłowe zgłaszanie znalezionych błędów (za nieprawidłowe zgłoszenia, były punkty ujemne!) oraz stworzenie mieszczącego się w 4000 znaków planu testów dotyczącego testowania wprowadzanej do aplikacji zmiany.

W tym roku – ze względu na ograniczoną ilość czasu i zalety time-boxingu z szybką informacją zwrotną – postanowiliśmy zastosować podejście iteracyjne. Podzieliliśmy dostępny czas na 25 minutowe cykle, w których zawierało się:

  1. Zaplanowanie podziału pracy
  2. Testowanie i/lub pisanie planu testów
  3. Wysyłanie do kapitana zgłoszeń o błędach
  4. Podsumowanie tego, co udało się zrobić
  5. Wyciągnięcie wniosków i… powrót do punktu 1, aby zacząć kolejny cykl

Dodatkowo, pierwszy cykl poświęcony był wyłącznie na zapoznanie się z dokumentacją. Postanowiliśmy nie odkładać pisania planu testów, aby mieć pewność, że zmieścimy się zarówno w czasie jak i w limicie znaków.

Jak zawsze duża odpowiedzialność spoczywała na osobie kapitana. Tylko kapitan miał dostęp do systemu raportowania błędów i to on musi sprawdzić każde zgłoszenie otrzymane od członka drużyny, odtworzyć każdy błąd i zgłosić go zgodnie ze standardami – w 500 znakach. Kapitan wprowadza również plan testów i zapisuje ostateczne efekty pracy drużyny na pendrivie przed oddaniem go komisji. Możecie sobie tylko wyobrazić siłę cichej modlitwy kapitana o poprawny zapis danych w ciągu ostatnich kilku sekund zawodów! 😉

Kiedy zaczęło się końcowe odliczanie czuliśmy się jak po maratonie. Zmęczeni, ale zadowoleni.

A co po zawodach?

Oczywiście TestingCup, to także ciekawe prelekcje i angażujące warsztaty. W tym roku każdy mógł znaleźć coś dla siebie: automatyzacja, gry dla testerów, improwizacja, a nawet ekologiczne podejście zero-waste. Jak widać dla testerów każda dziedzina życia to okazja, aby się czegoś nauczyć! W tym roku postawiłam głównie na warsztaty, mając nadzieję na obejrzenie nagrań z prelekcji, które pojawią się na YouTube (polecam obserwowanie kanału testerzy.pl, gdzie możecie zobaczyć nagrania nie tylko z TestingCup). Wybrałam warsztaty skupiające się na grach testerskich oraz improwizacji i była to dobra decyzja. James Lyndsay i Rick Tracy pokazali nam, jak w lekkiej formie możemy wymieniać się testerskimi doświadczeniami. Mieliśmy także możliwość wspólnego rozgryzienia zasad działania maszyn logicznych. Na autorskim warsztacie Ricka Tracy’ego wykorzystywaliśmy testerskie doświadczenia i techniki w grach takich jak Set, Jenga czy Black Jack.

Uczestnicy warsztatów improwizacji uświadomili sobie, że aby nauczyć się radzić sobie z porażkami, trzeba je popełniać. Kto tam był ten prawdopodobnie wraz z innymi uczestnikami przebiegł kilka kółek wokół sali… miaucząc i świetnie się przy tym bawił. Jeżeli poprzednie zdanie wzbudza w Was zaciekawienie i uśmiech to polecam wybrać się na warsztaty improwizacji w Waszym mieście! To z jednej strony naprawdę fajna zabawa, a z drugiej dobry sposób, aby nauczyć się w bezpiecznym otoczeniu radzić sobie z nieznanym i niespodziewanym. A to przyda się każdemu testerowi.

Naturalnie, nie samą nauką tester żyje. Po męczącym pierwszym dniu czekało na nas after-party. Co prawda przerwy w dostawie prądu wyłączyły nam klimatyzację (czyżby ktoś nie wykonał load testów w sieci miejskiej?), ale nasz dobry nastrój był nie do zatrzymania. Luźne rozmowy, poważne dywagacje i muzyka uzupełniały się świetnie.

Wracamy za rok

TestingCup to wyjątkowe wydarzenie, a wzięcie udziału w nim to naprawdę fantastyczne przeżycie. Czy w przyszłym roku też nam się uda? Mamy nadzieję, bo w planach mamy podium!

Jeżeli zastanawiacie się czy warto, odpowiedź brzmi: TAK. Nie ważne czy testujesz od 10 lat czy 10 miesięcy. TestingCup to zawody, które nie tylko sprawdzają Twoje umiejętności, ale przede wszystkim motywują do dalszego rozwoju. Do tego w pakiecie jest spora dawka wiedzy, wyjątkowe spotkania i rozmowy. Odważ się i spróbuj, a nie pożałujesz 🙂

Najnowsze wpisy