Pasje naszych ludzi – 20 lat z Koroną Gór Polski

Lipiec 26, 2018 Sylwester Zimon

Góry mają wiele twarzy. Zdobywanie ośmiotysięczników to nie hobby dla każdego, ale interesujące górskie szczyty znajdziemy również w Polsce – na wyciągniecie ręki i dostępne dla wszystkich chętnych. Wychodząc z założenia, że cudze chwalicie, a swego nie znacie, Sławek Krakowian, Team Leader QA z Wrocławia, systematycznie zdobywał Koronę Gór Polski, przy okazji poznając ciekawe zakątki kraju.

slawek_krakowian_00

Czym w ogóle jest Korona Gór Polski? Większość z nas kojarzy Rysy czy Śnieżkę, ale Korona Gór Polski to wiele innych szczytów w różnych zakątkach Polski.

Tak, Korona Gór Polski (KGP) jest zbiorem najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich w Polsce. Tak mówi najbardziej ogólna definicja. Oficjalna lista została ustanowiona w latach 90. i zawiera 28 wierzchołków. Oprócz najbardziej znanych gór takich jak Rysy, Śnieżka, Babia Góra lub Tarnica, jest też wiele niższych, zalesionych i niekiedy dość mało popularnych jak np. Skopiec w Górach Kaczawskich, Kłodzka Góra w Górach Bardzkich czy Lubomir w Beskidzie Makowskim. 16 z nich zlokalizowanych jest w Sudetach gdzie położonych jest wiele małych, niskich pasm, 11 w Karpatach, a Góry Świętokrzyskie mają jednego przedstawiciela. Odległość między najbardziej oddalonymi od siebie – Wysoką Kopą w Górach Izerskich i Tarnicą w Bieszczadach – wynosi około 600 km.

Do tematu podszedłeś, można by rzec, zgodnie z ideą slow life i zamiast ścigać się w zdobywaniu szczytów na czas, rozłożyłeś wejście na ponad 20 lat, przy okazji poznając dokładnie różne miejsca w Polsce. Jak to się zaczęło i dlaczego projekt trwał tak długo?

To fakt, wynik ponad 20 lat nie robi wielkiego wrażenia, gdy porównamy go do obecnego rekordu wynoszącego nieco ponad trzy doby. Taki rekord jest jednak możliwy do uzyskania tylko dla dobrego biegacza górskiego wspomaganego przez wożącą go pomiędzy masywami górskimi ekipę. Cóż, każdy realizuje się inaczej, a takie ekspresowe zdobycie KGP zupełnie mnie nie interesuje. Zdecydowanie bardziej imponuje mi wyczyn Agnieszki Korpal, która zdobyła całą Koronę wjeżdżając rowerem na wszystkie szczyty oraz poruszając się pomiędzy nimi właśnie w ten sposób. Jedynie na Rysy, gdzie drobnej dziewczynie trudno byłoby wnieść rower, symbolicznie zabrała ze sobą koła. Cała wyprawa zajęła jej 15,5 dnia. Imponujące. Natomiast, jeśli chodzi o mnie to trwało to tak długo przede wszystkim dlatego, że przez większość tego czasu nie miałem pojęcia o istnieniu Korony.

Pod koniec lat 90. kilka razy udało mi się odwiedzić Sudety i właśnie od Szczelińca i Śnieżnika zacząłem – zupełnie nieświadomie – zdobywanie KGP. W 2001 roku pierwszy raz pojechałem, w ramach wycieczki szkolnej, w Tatry. To miejsce zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Przez kilka lat nie liczyło się nic innego, tylko wakacyjny wyjazd w najwyższe góry Polski i Słowacji. Już trzy miesiące później stałem na szczycie Rysów.

slawek_krakowian_01

W roku 2004 przeprowadziłem się na studia do Wrocławia, gdzie mieszkam do dziś. To skierowało moje zainteresowanie na Sudety. Zaczęły się jednodniowe lub weekendowe wyjazdy w Karkonosze czy Kotlinę Kłodzką. Wydaje mi się, że o KGP dowiedziałem się niedługo później, lecz mając jeszcze ponad 20 wierzchołków do skompletowania listy i średnią (wtedy) motywację, wiedziałem, że nie wydarzy się to szybko.

Przełom nastapił po roku 2013, kiedy urodził się mój pierwszy syn. Pomyślałem, że skoro obowiązki rodzinne uniemożliwiają częste wypady w Tatry, należy znaleźć sobie ich substytut. Wpadłem na pomysł zdobywania sudeckich wierzchołków Korony – z brzdącem w nosidle na moich plecach oraz małżonką u boku. Sudety zdobyliśmy dość szybko, ale Karpaty nadal były problemem. Na Tarnicy byliśmy z żoną, Alicją, w 2010 roku w ramach podróży poślubnej po Bieszczadach, ale zostało nam jeszcze sporo gór oddalonych od Wrocławia o jakieś 300-500 kilometrów. Wysoką w Pieninach zdobyliśmy całą rodziną spędzając tygodniowy urlop w tamtych stronach, w 2016 roku odbyliśmy 3-tygodniową fantastyczną podróż po południowo-wschodniej Polsce, zdobywając po drodze Radziejową, Lackową i Łysicę. Góry nie były główną atrakcją wyjazdu, ale to one w dużej mierze przyczyniły się do jej zaplanowania.

Tak oto doszedłem do punktu, w którym szczytów do zdobycia zostało raptem kilka. I wtedy podgoniłem ten model „slow-life”, np. wchodząc na Mogielicę podczas drogi powrotnej ze wspinaczki w Tatrach Wysokich oraz jadąc na samotną jednodniową wycieczkę w Beskid Makowski i Mały.

Finał miał miejsce w lipcu 2018 w Gorcach na Turbaczu. Założyłem sobie, że uczczę skompletowanie Korony porządną wycieczką i pokonałem tego dnia marszobiegiem 50-kilometrową pętlę z sumą podejść ponad 2000 metrów.

Szczyty KGP zdobywałem pieszo, na rowerze, na nartach, biegiem i z dziećmi na plecach. Było różnorodnie. Najwięcej razy byłem na najbliżej położonej od Wrocławia Ślęży – chyba osiem, a pięć razy na Rysach. Wiele razy byłem również na Szczelińcu, Śnieżniku, Śnieżce, Wielkiej Sowie i Babiej Górze.

Jaki rejon Polski/szczyt zaskoczył Cię najbardziej?

Jeśli chodzi o miejsca, po których nie spodziewałem się niczego szczególnego a okazywały się fantastyczne, wymienię na pewno Beskid Niski ze swoją różnorodnością krajobrazową, kulturową i architektoniczną, a przede wszystkim drewnianymi cerkwiami, w których się zakochałem. Podobnie Góry Izerskie, przypominające syberyjską tundrę oraz Rudawy Janowickie z pięknymi lasami i skalistymi wierzchołkami. Bardzo spodobały mi się również Gorce, przepiękne są Pieniny. Jeśli chodzi o same wierzchołki to na pewno Babia Góra oferująca kapitalną panoramę. W 2013 roku pojechałem tam na zimowy wschód słońca. Warunki były iście himalajskie -20 stopni mrozu w momencie wyjścia z samochodu i porywisty wiatr. Nagrodą za niewygody – widoki przy fenomenalnej przejrzystości powietrza.

slawek-krakowian-zdjecie

Podobno swoją rolę w zdobyciu projektu miał też PGS i organizowane przez nas wyjazdy integracyjne?

Tak, do tej organizacji dołożyłem również swoją cegiełkę. Nasza wspólna wycieczka na Skrzyczne w grudniu 2012 roku to mój jedyny raz na najwyższym szczycie Beskidu Śląskiego. Kilka lat potem z mojej inicjatywy zorganizowaliśmy również wycieczkę na Babią Górę, ale dla mnie było to już drugie wejście. Mam nadzieję, że podczas najbliższego wyjazdu firmowego również będzie okazja do odbycia górskiej wycieczki.

Mówi się, że „góry uczą pokory”. Co o tym myślisz? To tyczy się też tych niższych, mniej „wyczynowych” pasm?

Uważam, że każda forma sportu lub rekreacji uczy pokory. Podczas każdej wycieczki górskiej należy zachowywać rozsądek przede wszystkim w mierzeniu sił na zamiary. W każdych górach można się „zajechać” fizycznie, w każdych może dojść do niebezpiecznych sytuacji z takiego lub innego powodu. Wejścia na szczyty KGP, może za wyjątkiem Rysów i Babiej, są właściwie dostępne dla wszystkich, niezależnie od wieku i wydolności fizycznej. Jeśli chciałbym przypomnieć sobie sytuację, w kórej niskie góry nauczyły mnie pokory, cofnąłbym się do roku 2007 kiedy spędzaliśmy z żoną wakacje na Alasce pracując w przetwórni rybnej. Podczas jednodniowej wycieczki na jeden z pobliskich lodowców samotnie zszedłem z moreny bocznej i zgubiłem szlak. Znalazłem się w tak dzikim, zarośniętym terenie, że orientować się mogłem jedynie wchodząc na drzewa i kontrolując czy idę w dobrym kierunku. Wróciłem cały i zdrowy, tylko mokry i podrapany, ale uświadomiło mi to, że nawet podczas zwykłej wycieczki banalnym terenem można łatwo wpakować się w kłopoty.

Jeśli ktoś chciałby pójść w Twoje ślady, to, co polecasz na początek?

Góry polecam zawsze i każdemu, ale pragnę też przestrzec – jest to chyba najsilniejsze uzależnienie, jakie znam. Jeśli chodzi o samą Koronę – wiem, że jest również klub zdobywców KGP, który nadaje jakieś odznaczenie za ukończenie tego wyzwania. Warunkiem jest dokumentowanie wszystkich wejść w odpowiedniej książeczce. Ja dowiedziałem się o tym, kiedy byłem, co najmniej w połowie, poza tym nigdy nie interesowała mnie zabawa w stylu zbierania punktów Górskiej Odznaki Turystycznej itp. ale jeśli dla kogoś będzie to dodatkowy motywator – to czemu nie. Może to być atrakcyjne zwłaszcza dla dzieciaków.

Najnowsze wpisy