Pasje naszych ludzi – Fotografia uczy abstrakcyjnego myślenia

Wrzesień 28, 2018 Marta Michałowska

O work-life balance i o tym, co mają ze sobą wspólnego programowanie, fotografia i matematyka opowiada Paweł Piaskiewicz, webmaster z wrocławskiego biura PGS Software. Rozmawiała Marta Michałowska.

Helmut Newton czy Tadeusz Rolke?

Uwielbiam fotografie pana Tadeusza, ale Helmut jest mi zdecydowanie bliższy – zarówno w filozofii pracy, jak i stylu twórczości. Rolke to dla mnie przede wszystkim fotoreporter, miał cudowne oko do wyłapywania kluczowych scen dziejących się wokół niego, w otaczającej go codzienności. Nie bez powodu nazywany jest polskim Henri Cartier-Bressonem. Tę codzienność potrafił uwiecznić tak, że na kliszy zaczynała żyć własnym życiem, dodawał jej oprócz bezpośredniego znaczenia swoją własną narrację. Mi jednak bliżej jest do fotografii kreacyjnej, gdzie kadrów się nie tyle szuka, co tworzy. Newton sam o sobie mówił, że nie potrafi sfotografować duszy, więc skupia się na tym, co może kontrolować. Trzeba przyznać, że o ile był trudny we współpracy, a kadry ustawiał godzinami to efekty mówią same za siebie. Jego fotografie z jednej strony są subtelne, ale z drugiej bardzo wyśrubowane w wielu aspektach. Tak jak Helmut, staram się tworzyć kadr jeszcze przed wyjęciem aparatu, a przypadkowi zostawiać tylko to czego samemu stworzyć nie potrafię – emocje. Od Rolkego wyniosłem zaś patrzenie na świat jak na figury geometryczne. To bardzo ułatwia kompozycję zdjęć.

Czym zainteresowałeś się wcześniej? Fotografią czy programowaniem?

Myślę, że oba kierunki pojawiły się w podobnym czasie – fotografuję i programuję od czasów nastoletnich. Programowaniem zainteresowałem się jednak odrobinę wcześniej, bo gdy zaczynałem fotografować, miałem już na swoim koncie kilka amatorskich stron internetowych.

Opowiedz krótko, czym zajmujesz się w PGS Software?

W PGS Software jestem webmasterem. Nasza firma posiada kilka stron internetowych jak choćby nasza strona główna, strona cyklu Software Talks czy strona Kariera. Moim zadaniem jest dbać o nie i rozwijać je zgodnie z potrzebami, jakie mamy w firmie. Jeśli trzeba przygotować dodatkową funkcjonalność lub moduł na stronie, albo połączyć z nią nasze aplikacje firmowe – takie zadanie trafia do mnie lub do mojego kolegi – też webmastera, i też Pawła. Gdy jeden Paweł nie może, drugi zawsze jest w pogotowiu!

Artysta i programista – to brzmi prawie jak człowiek renesansu. Co daje Ci fotografia, czego nie masz w programowaniu i odwrotnie?

Wbrew pozorom, uważam obie te dziedziny za bardzo podobne do siebie. Obie wymagają dużej zdolności do abstrakcyjnego myślenia. Zarówno w fotografii jak i w programowaniu, żongluję w głowie wieloma pomysłami jednocześnie. Przy kodzie mam więcej możliwości szukania rozwiązań konkretnych problemów, więc efekt końcowy najczęściej jest arbitralnie ustalony – coś działa tak jak zakładano, albo nie i trzeba to poprawić. Z kolei przy zdjęciach mam całkowitą dowolność rezultatu, jednak to nie zawsze jest plus. Jeśli chodzi o mierzalność wyników – zdecydowanie wolę programowanie. Tu od razu widać, czy moje rozwiązanie jest skuteczne. Co do fotografii to jest wiele zdjęć, które zrobiłem dawno temu, a których do dziś nie jestem pewien. Co ciekawe, w obu dziedzinach nieoceniona okazuje się matematyka. W fotografii nie mógłbym się obejść bez jednej z jej dziedzin, geometrii. To podstawa moich zdjęć i jedna z głównych rzeczy, na jaką zwracam uwagę.

Poza programowaniem i fotografią Twoją kolejną pasją jest żeglarstwo. Jak to wszystko się ze sobą łączy?

Żeglarstwo to dla mnie stosunkowo młode hobby. Nie miałem jeszcze dostatecznie dużo okazji do pływania, żeby określać się jako pasjonat. Podobnie jak fotografia, jest to rozrywka mocno obciążająca budżet i trudno je obie ze sobą pogodzić. Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się to osiągnąć i będę w stanie pływać przynajmniej dwa razy w roku. Taki jest cel.
W jakich ciekawych rejonach globu żeglowałeś?

Zdarzyło mi się pływać po Bałtyku, w okolicach Szwecji i tam narodziła się moja fascynacja żeglarstwem morskim. Oprócz tego, przepłynąłem Ocean Atlantycki i żeglowałem trochę po Karaibach. W pamięci najbardziej utrwaliły mi się te ostatnie – urzekła mnie karaibska przyroda oraz kuchnia i podejście do życia tamtejszej ludności. Na jednej z wysp znalazłem nawet polski pub! Prowadzi go człowiek, który w Polsce był kilka razy, a wcześniej m.in. jeździł taksówkami w Nowym Jorku. Zakochał sie w polskiej kulturze i Polakach, więc otworzył bar tematyczny na plaży. Było to mocno surrealistyczne zjawisko – wejść z karaibskiej plaży wprost do lokalu, gdzie z głośników wydobywa się Manaam, ściany są niemal całkiem zakryte polskimi flagami i gadżetami, a asortyment przypomina każdy polski bar. Po trzech tygodniach jedzenia konserw na Atlantyku, człowiek może się odrobinę wzruszyć.

To wszystko oznacza, że istnieje życie poza programowaniem. Czyżby w PGS Software istniał ten mityczny work-life balance?

Tak, tak i jeszcze raz tak! Dla mnie, PGS jest pierwszą firmą, w której trafiłem na atmosferę tak bardzo sprzyjącą równowadze. Jest tu położony bardzo duży nacisk na podejście do pracownika jako człowieka – nie zasobu. W sytuacjach awaryjnych, zawsze mogłem liczyć na pomoc, zarówno kolegów, jak i przełożonych. Wcześniej traktowałem opowieści o firmach z ludzką twarzą jak bajki. Cóż, wygląda na to, że czasem bajki stają się prawdą!

Wiemy, że wkrótce wszyscy będą mogli zapoznać się z Twoimi zdjęciami – opowiedz proszę o zbliżającej się wystawie.

Jest ona planowana na pierwszą połowę grudnia 2018 roku. To będzie moja pierwsza wystawa autorska, wcześniej byłem już uczestnikiem wystaw zbiorowych. Nie chciałbym zdradzać zbyt wiele, ale na pewno będą to fotografie portretowe. W ciągu najbliższych kilku tygodni ruszamy z promocją i wtedy będę mógł powiedzieć więcej. Jedno jest pewne – jestem tym bardzo podekscytowany. Pomimo tremy!

Czego można Ci życzyć na najbliższe miesiące lub lata?

To chyba jasne – czasu na fotografię i równie dobrego środowiska pracy, co teraz!

Najnowsze wpisy